THE JEWISH INFLUENCE:
H G Wells o problemie zydowskim, z przypisy H G Wellsa

Z H G Wells: The Fate of Homo Sapiens (1939), The New World Order (1940)
And from You Can't Be Too Careful

(Dec 1941)
Kompletny rozdzial, który byl drukowany w dwóch róznych ksiazkach. Niezmieniony z wyjatkiem numeracji notatek. HTML Rae West. Po raz pierwszy zaladowane 28 lipca 2000.
Strona domowa Rae West | Sprawa przeciwko judaizmowi
Interesujaca ocena Wellsa z konca lat 30-tych. Wells zaczal popierac wojne z Niemcami, traktujac ja jako wojne przeciwko nacjonalizmowi. (Z mojego wspólczesnego spojrzenia na Hitlera jako na kolejny odlam judaizmu, jest to teraz ogromnie rozczarowujace). W miedzyczasie zastanawial sie nad "problemem zydowskim" lub "kwestia zydowska". Przyjmuje wszystkie raczej plytkie tradycyjne oceny judaizmu w swoich historycznych lekturach - ludzie traktowani z przymruzeniem oka, pogromy i tak dalej. Wydaje sie, ze nigdy nie czytal Talmudu w tlumaczeniu, ani innych zydowskich ksiag; wystarczyl mu Stary Testament. Byl swiadomy teorii chazarskiej i tego, ze wielu Zydów wydaje sie pochodzic z poludniowej Rosji. Ale nie mial pojecia o wplywach takich jak Baruch w USA, zydowscy "komunisci" w ZSRR i zydowskie pozyczki w Wielkiej Brytanii; spotkal nawet "pulkownika House'a" w Anglii, ale niczego nie podejrzewal. Wydaje sie, ze Wells nigdy nie przeczytal doglebnie Hitlera, ani nawet Nesty Webster, choc odrzuca ja w krótkim fragmencie o "manii przesladowczej". Komentuje ówczesne ksiazki, które przyjmuje za wartosc nominalna, najwyrazniej nie majac pojecia o zydowskim wykorzystaniu marionetek. Mówi o zydowskich zagrozeniach, "ortodoksyjnych" Zydach (oczywiscie nie jest to zydowskie okreslenie), i argumentach na temat imigracji, które sa podobne do bardziej nowoczesnej propagandy.
Wniosek Wellsa: Nie widze innego przeznaczenia dla ortodoksyjnego judaizmu i tych, którzy sa zaangazowani w jego oczernianie, chyba ze ten ogromny wysilek rekonstrukcji ludzkiej mentalnosci, o który blagalem, nadejdzie na czas, by zatrzymac ich marsz ku zniszczeniu. Jesli ma to ocalic nasz gatunek, musi to byc rekonstrukcja tak smiala i szeroka, amnestia tak fundamentalna, ze calkowicie wymiecie religie Narodu Wybranego i ten odwieczny spór Juif i anty-Juif z zywych interesów ludzkosci.

Uwaga RW o wspólpracy miedzy Zydami i 'gojami': Lewis Browne jest cytowany przez Wellsa na temat tego, ze "Zydzi sa miejscy, podczas gdy nie-Zydzi sa wiejscy". Moim zdaniem jest to bardzo wazne twierdzenie, o którym Wells najwyrazniej nigdy nie myslal; powiedzial, ze Browne "swietnie teoretyzuje". To podobne rozróznienie miedzy zyciem w miastach ("cywilizowanym") a zyciem poza nimi ("wiejskim", "poganskim").
Sugerowalbym, ze Zydzi mieli znaczaca pozycje w basenie Morza Sródziemnego jako kontrolerzy zaglowców. Wiaze sie to z pozycjami w portach. Wydaje sie, ze obszary wiejskie wspólpracowaly z Zydami, po ich "nawróceniu" na chrzescijanstwo: w praktyce, tylko nowa (lub stara) elita musi isc za "nawróceniem". Dostaja 10% dziesieciny i skromna prace na cale zycie, oraz zydowskie pieniadze na budowe kosciolów i katedr. W zamian za to wspieraja zydowski monopol interesów, zabraniajac nie-Zydom inwestowania, utrzymujac zydowskie monopole na miasta i porty, a w ramach "Sicut Judaeus" robia wszystko, co w ich mocy, by umozliwic Zydom przeniesienie sie gdziekolwiek, gdzie tylko zechca.
Sugerowalbym, ze rzekoma wrogosc miedzy nimi jest falszywa - zarówno Zydzi, jak i rzymscy katolicy uwielbiaja klamac. Bez watpienia sa przypadki, w których to sie rozpada, ale ogólnie rzecz biorac jest to prawda. Lincoln, York, Canterbury i Londyn maja obszary zamieszkale przez Zydów w poblizu katedr.


PO PIERWSZE Z POWODU SWOJEJ POSWIETLANEJ JAKOSCI, musimy rozwazyc postepujaca segregacje spolecznosci zydowskiej. To odwrócilo, zmarnowalo i wysterylizowalo ilosc zdolnosci i energii moralnej, której ludzkosc w ogóle nie moze oszczedzic. W poprzednim rozdziale pokazalismy jak naturalnie powstala ona ze stanu spraw swiatowych w wiekach przed i po erze chrzescijanskiej, i jak realistyczny geniusz swietego Pawla szukal ucieczki od jej niebezpiecznych ograniczen. Od samego poczatku wsród Zydów musieli byc ludzie z wizja, którzy zdawali sobie sprawe i buntowali sie przeciwko moralnej izolacji, na która byli skazani, musialo byc ciagle przesaczanie sie jednostek do wiekszych mozliwosci zewnetrznego swiata, ale bezkompromisowa tradycja zawarta w starej Biblii i zwiazanych z nia pismach, które przerodzily sie w Talmud, byla wystarczajaca, by utrzymac razem rdzen nieprzyswajalnej i agresywnej ortodoksji, do dzis uparcie trzymajacej sie kazdego szczególu rytualu, zachowania i unikania, które podkreslaly centralna legende Narodu Wybranego.
To wlasnie ta ortodoksyjna resztka oraz jej zachowanie i wplyw, reperkusje, które wywoluje i niebezpieczenstwa, na które narazila cala spolecznosc zydowska, stanowia problem zydowski. Nie byloby w ogóle odrebnej kwestii zydowskiej, gdyby nie ta resztka i jej dzialania.
Cala kwestia obraca sie wokól idei Narodu Wybranego, która ta resztka pielegnuje i podtrzymuje, której pielegnowanie i podtrzymywanie jest "misja" tej resztki. Trudno nie uznac tej idei za spisek przeciwko reszcie swiata. Jest to zasadniczo zla tradycja, a fakt, ze przez dwa tysiace lat Zydzi byli traktowani przez reszte ludzkosci bardzo szorstko, nie czyni jej tym mniej zla. Prawie kazda spolecznosc, z która ortodoksyjni Zydzi weszli w kontakt, predzej czy pózniej rozwinela te spiskowa idee i dzialala zgodnie z nia. Uwazna lektura Biblii nie czyni nic, by to skorygowac; tam rzeczywiscie mamy spisek jasny i wyrazny. Nie mamy tu do czynienia z prostym, obronnym spiskiem milych, nieszkodliwych ludzi, pragnacych zachowac swoje drogie, osobliwe, stare zwyczaje. Jest to agresywny i msciwy spisek. Ludzie maja sklonnosc do chwytania i powtarzania frazesów o szlachetnosci Ksiegi Izajasza na mocy kilku przypadkowych cytatów wyrwanych z kontekstu. Ale niech czytelnik wezmie te ksiege i przeczyta ja sobie wprost, i niech zwróci uwage na oprawe tych fragmentów. Wiele z nich jest okrutnych; niezwykle przypominaja one tyrady jakiegos nazistowskiego propagandysty. Najlepsze, czego biedny poganin moze sie spodziewac, to odegranie roli Gibeonity - drwala i czerpacza wody dla przywróconych do zycia wybranych. To wlasnie tym i podobnymi rzeczami karmione sa dzieci ortodoksów. To jest niezaprzeczalne. Sa ksiazki, które kazdy moze przeczytac. Nie tolerancja, lecz glupota jest zamykanie oczu na ich jakosc.
Trudno sobie wyobrazic, jak mozna oczekiwac, ze umysly wychowane pod wplywem takiego nauczania powstrzymaja sie od preferencyjnych i ekskluzywnych ukladów. Poniewaz oni sie do tego urodzili, kazdemu z wyjatkiem bardziej myslacych z nich bedzie sie wydawalo, ze lezy to w naturze rzeczy. Ucza sie, ze tak wlasnie Bóg zarzadzil swiatem i zachowuja sie stosownie do tego. Nie czuja, ze sa podstepni w tym wzgledzie, czuja, ze postepuja wlasciwie. To jest powszechny zarzut przeciwko praktykujacym Zydom i jest on wysuwany przeciwko nim w kazdym miejscu i w kazdej branzy, w której sa liczni. Ich swieta ksiega z jej dodatkowym zbiorem, Talmud, uzasadnia te zarzuty i wiecej niz tlumaczy takie zachowanie.
Kazdy rodzaj czlowieka jest sklonny do trzymania sie razem z ludzmi swego rodzaju i woli ich od obcych. Jest to naturalna sklonnosc naszego gatunku, fair-play wobec outsiderów jest jednym z ostatnich i najmniej pewnych triumfów cywilizacji, ale oskarzenie przeciwko spolecznosci zydowskiej polega na tym, ze ich religia Narodu Wybranego przyjmuje te powszechna ludzka wade, usprawiedliwia ja i stymuluje do formy uporczywej, zorganizowanej postawy samowykluczenia z powszechnej spolecznosci swiata.
Wszedzie wystepuje ta sama reakcja i wszedzie Zyd wyraza swoje zdumienie. Nie tylko chrzescijanie, ale i Turcy uciekaja sie do pogromów. W kontakcie z Arabem, uczonym Koranu Arabem z pustyni, który podziela kosmogonie Zyda, który praktykuje podobne tabu dietetyczne, który jest tak samo wolny od teologii trynitarnej i ofiarnego rozlewu krwi, i ma w istocie znacznie silniejsze pretensje do bycia nazywanym Semita, gniewna reakcja na teorie i praktyke Narodu Wybranego, na praktyke bardziej niz na teorie, jest tak samo gwaltowna jak w kazdej innej czesci swiata.
To wlasnie ta tradycja Narodu Wybranego, a jeszcze bardziej nawyk myslenia, który zdradza sie u tych, którzy znalezli sie pod jej wplywem, jest nieustannie powracajaca przyczyna klopotów. Wydaje mi sie, ze szukanie jakiejkolwiek innej nie ma sensu.[1]
Szacunkowa liczba Zydów na swiecie waha sie pomiedzy czternastoma a szesnastoma milionami. Ta ostatnia liczba jest podana przez Louisa Goldinga w The Jewish Problem i przez Lewisa Browne'a w starannej i uczonej pracy, która zatytulowal tak frywolnie, How Odd of God. ("Jak dziwne, ze Bóg wybral Zydów!" - W. N. Ewer.) Nie jest to bardzo duza liczba. Mieli oni i zawsze mieli liczne i zadbane rodziny. Prawdopodobnie poza zasiegiem zdecydowanie zrzeszonych Zydów, zawsze istnial znacznie wiekszy swiat sympatycznych krewnych, podzielajacych i dotknietych uczuciami scislego rdzenia, zdolnych do wspólpracy z nim i reagujacych na modyfikacje centralnej idei, lecz stopniowo wymykajacych sie z pamieci.
Jak zauwazylismy w rozdziale 11 (i zob. tez Uwaga 11B), wiekszosc z nas prawdopodobnie ma w zylach mniej lub bardziej znaczna czesc "zydowskiej" krwi, uzywajac "zydowskiej" w szerszym znaczeniu.[2] Ale ortodoksyjny judaizm zawsze byl wezsza i bardziej intensywna odmiana. Przechodzil przez fazy przeciekania i odzyskiwania. Protestancka Reformacja byla faza przecieku. Browne watpi, czy w 1600 roku w Europie bylo pól miliona Zydów, "mniej niz w samej Kastylii czterysta lat wczesniej".
Z szesnastu milionów Zydów w dzisiejszych czasach, Browne szacuje, ze nie moze byc wiecej niz cztery miliony, którzy sa scislymi zwolennikami i obserwatorami Prawa i ze byc moze kolejne szesc milionów jest tym, co on nazywa pól-obserwatorami; Sa oni poblazliwi w kwestii jedzenia i picia oraz szabatu, ale jesli chodzi o zawieranie malzenstw, pogrzeby, skladanie przysiegi i tak dalej, postepuja wedlug starozytnych formul, uczestnicza w glównych dorocznych swietach, placa czynsz za lawki i wypelniaja swoje obowiazki wobec zydowskich organizacji charytatywnych. Sa oni bardzo podobni do anglikanów, którzy nie chodza zbyt czesto do kosciola, ale nigdy nie marzyliby o slubie w urzedzie stanu cywilnego. Potem przychodza kolejne trzy miliony, które staly sie calkowicie obojetne na Prawo. Nie atakuja go, ale odsuwaja na bok. Jednak jako nacjonalisci trzymaja sie solidarnosci, która zachowalo ono przez wieki. Sa to Zydzi reformowani lub radykalni nacjonalisci, jak lekcewazacy Prawo mlodzi Zydzi z Palestyny. Pan Browne sam jest rabinem reformowanym i moze pisac incydentalnie:
"Sa pewni pisarze, którzy staja sie ogromnie nostalgiczni i czuli, kiedy opisuja zycie tych pietystycznych Zydów. Tacy pisarze, zamknieci w angielskich domkach wysadzanych laurami lub siedzacy w kawiarniach na Montparnasse'ie, wpadaja w ekstaze, gdy dyskutuja na temat wylewnego mistycyzmu otaczajacego rudery getta. Obawiam sie jednak, ze dzieje sie tak dlatego, iz nigdy nie weszli do tych ruder. Gdyby to zrobili, najprawdopodobniej zdaliby sobie sprawe - chyba ze sentymentalizm zbyt mocno zamazalby im wzrok - ze zycie w nich nie jest skapane w jarzeniowym swietle nieziemskiej madrosci: ze jest za to ciemne i parszywe od przesadów."
Mimo to, jak zobaczymy, potrafi on argumentowac za tym, ze Zydzi trzymaja sie razem przeciwko calej ludzkosci.
Pozostale trzy z tych szesnastu milionów Zydów szybko przestaja byc Zydami w ogóle. W wiekszosci staja sie komunistami, a on zauwaza z pewnego rodzaju spokojnym zdumieniem, ze "kult, który trwal przez wieki, mógl zostac rozbity w ciagu dekady". Mlodsze pokolenie otrzymalo w ZSRR równosc, doskonale szkoly i nowe, ekscytujace wyznanie. Nominalnie pozostaja oni Zydami, a ich jezyk, jidysz, jest jednym z jezyków narodowych uznawanych przez Unie. Ale hebrajski zniknal - Prawo, Obietnica i Jehowa!
I w tym punkcie Browne i ja sie rozstajemy. Judaizm moze zniknac w Rosji pod rzadami komunizmu, musi przyznac, ale bedzie zyl gdzie indziej nie dzieki swojej wlasnej jakosci, ale z powodu nietolerancji gojów. On argumentuje, ze nietolerancja gojów tworzy Zydów i trzyma ich razem. Ja twierdze, ze Zydzi tworza sie sami i ze nietolerancja gojów jest odpowiedzia na kult Narodu Wybranego. Aby przejsc do rzeczy ostatecznych, jestesmy w znacznej zgodzie, jak sadze, w tym, ze pragniemy swiata oswieconego, naukowo zarzadzanego, wolnego, swiatowej nowej cywilizacji otwartej dla wszystkich, gdzie nie bedzie ani Zyda ani goja, niewoli ani wolnosci. Niemniej jednak róznimy sie diametralnie w naszej interpretacji pierwotnej przyczyny problemu zydowskiego, a w konsekwencji w kwestii tego, gdzie nalezy rozpoczac dzialania zmierzajace do denacjonalizacji. Trzynascie milionów Zydów - przynajmniej - nadal czyni nieprzejednanego goja usprawiedliwieniem dla swego trwania. Wciaz trzymaja sie twardego jadra narodowego separatyzmu, pomimo ciaglego wyparowywania wszelkich tradycyjnych religijnych uzasadnien. Maja jednak ogólnoswiatowa organizacje do odwolywania tej postawy, podczas gdy poganie nie maja odpowiedniej reprezentatywnej sieci, która przemawialaby w ich imieniu w tym samym stopniu. Stolica Apostolska potepila ostatnio rasizm bardzo jasno i zdecydowanie. To samo uczynil Bialy Dom.
Ale pozwólcie mi kontynuowac to, co uwazam za prawdziwsza wersje zydowskiej historii, a czytelnik, rzucajac okiem na notatki na koncu, kiedy tylko potrzebuje potwierdzenia, musi osadzic miedzy mna a obroncami uporczywego zydowskiego nacjonalizmu.[3]
Wrogie reakcje na kult Narodu Wybranego szerza sie dzis na calym swiecie. W przeszlosci Zydzi byli poddawani wielu niechetnym traktowaniom i wielu potwornym okrucienstwom i niesprawiedliwosciom, raz tu, raz tam, ale nigdy nie bylo takiego ogólnoswiatowego - nie uzyje slowa antysemityzm z powodu arabskiego - powiem antyjudaizmu. Teraz, z powodu fizycznego zjednoczenia swiata, niechec przeciwko teorii i praktyce Narodu Wybranego jest o wiele szybsza i bardziej zarazliwa niz kiedys; staje sie ogólnoswiatowa i jednoczesna. Idea ta staje sie wszedzie coraz bardziej nie do przyjecia niz kiedykolwiek wczesniej.
Kultywowany, przesadny, narodowy egotyzm Narodu Wybranego nigdy nie byl tak widoczny jak w obecnym stuleciu, a szczególnie od 1918 roku. W miare jak ich duchowosc slabla, ich nacjonalizm wzrastal. Przypominam sobie konferencje, która odbyla sie w 19 lub 20 roku w sali w Izbie Gmin. Kilku francuskich pisarzy wyslalo Madame Madeleine Marx, aby przedyskutowala z róznymi angielskimi mezczyznami i kobietami literatury mozliwosci wspólnego dzialania i ewentualnie organizacji w sprawie swiatowego pokoju i swiatowego zrozumienia. W tych dniach Israel Zangwill przyjal role mistrza uciskanej i cierpiacej rasy zydowskiej, a w szczególnosci tej jej czesci, która mozna bylo znalezc w bogatszych rezydencjach West Kensington i Tyburnia, w drodze z East End do Izby Lordów. On podtrzymywal jego dume rasowa, jesli rzeczywiscie wymagala ona podtrzymania. Nalegal na wyróznienie Izraela i jego niezaspokojony glód przywrócenia do ziemi przedluzajacej sie Obietnicy. Opowiedzial im o Marzycielach z Getta. Z humorem i wzruszeniem przypominal im o ich pochodzeniu. Pomógl im "poczuc sie inaczej", jak mawiaja amerykanscy sprzedawcy samochodów, i mistycznie lepiej. Przekonal ich, ze tak naprawde nie bawili sie tak dobrze, jak sie wydawalo; za odwazna mina, jaka nadawali rzeczom, kryl sie placz nad wodami Babilonu. Prawdziwy glos Izraela mozna bylo uslyszec nie w londynskim West Endzie, ale wtedy, gdy wyruszal na wycieczke do Palestyny i zgodnie ze zwyczajem zawodzil pod Sciana Placzu. Zawsze mówil o "moim narodzie" .
Wniósl do naszych rozwazan swoje mistrzostwo. My, rózni autorzy brytyjscy, mielismy swój niewielki udzial w "wojnie, która miala zakonczyc wojne" i bardzo chetnie przylaczalismy sie do wszelkich propozycji, które moglyby pomóc zracjonalizowac goraca i karzaca atmosfere pokoju wersalskiego. Czulismy, ze pokój, który rzeczywiscie zakonczylby wojne, wymyka sie nam z rak. Ale znalezlismy te konferencje zdominowana przez komunistyczny dogmatyzm Madame Marx, przeciwko któremu protestowal Bernard Shaw, i przez zaabsorbowanie Zangwilla "swoim ludem". Koniecznosc swiata, jak sie wydawalo, byla szansa Izraela. Okreslil warunki, które zaspokoilyby ich potrzeby; nalegal na to, co by ich zadowolilo, co sprawiloby, ze byliby sklonni nam pomóc, oraz na trudnosci, jakie mogloby nam stworzyc urazone zydostwo. Tak dalece, jak moglem pojac jego sposób myslenia, traktowal nas jako Imperium Brytyjskie. Nie bylismy Imperium Brytyjskim, ale prózno bylo protestowac. Zangwill byl bardzo stanowcza postacia i to byl dramat, który mial na mysli. Podobnie jak w naszych prywatnych sporach, nalegal, by traktowac mnie jako poboznego chrzescijanina. Wówczas móglby powiedziec: "Ale twój Zbawiciel byl Zydem!" Bezuzyteczne jest powolywanie sie na to, ze nie bylem chrzescijaninem i ze w Duchu Swietym moze byc znaczna prepotencja. Zangwill byl narodem zniewolonym, stawiajacym warunki ciemiezycielowi. Jest to dramat, który tak wielu ludzi wciaz ma na mysli, gdy dyskutuje o tej kwestii. Panna Rebecca West ma szorstki i zracy dowcip. Jest ona wybitnie wolna od uprzedzen rasowych, ale sluchala z rosnacym zniecierpliwieniem tych zadan i nagle zostala zainspirowana do skoncentrowanego wyrazenia naszego ogólnego zniecierpliwienia. "Panie Przewodniczacy", powiedziala, "czy powinnam byc w porzadku, jesli porusze pogrom?".
W tamtych dniach my, w zwycieskich krajach sprzymierzonych, bylismy wszyscy gotowi uwierzyc, ze swiat naprawde odzyskuje sily po wojnie i wkracza w faze wzglednej wolnosci i nadziei. Staralismy sie nie myslec zbyt wiele o stanie rzeczy w Niemczech. Wszyscy mówili o odbudowie i racjonalizacji i mozna bylo zartowac z rzeczy, które teraz staly sie nieznosnie ponure.
Ruch syjonistyczny byl ukoronowaniem tego, co ja, w calkowitej sprzecznosci z panem Browne'em, uwazam za uparte trwanie ortodoksyjnych i pólortodoksyjnych Zydów przy swojej osobliwosci. W latach nastepujacych bezposrednio po wojnie, nastapila przerwa nawet w normalnych przesladowaniach w Europie Wschodniej, którym poddawani byli ortodoksi. Biali, Czerwoni i Zieloni byli w równym stopniu winni pogromów o róznym stopniu zjadliwosci, w konsekwencji czego nastapil pewien exodus na zachód, ale gdy w Rosji ustanowiono nowe prawo i porzadek, te okrucienstwa ustaly i rozpoczal sie proces szybkiej asymilacji, do którego juz sie odnosilismy. Ale juz wtedy mistrzowie judaizmu oglaszali calemu swiatu, jak nieublaganie upieraja sie przy swojej wiecznej, zasadniczej obcosci. Domagali sie narodowego domu, aby gdzie indziej mogli byc na zawsze obcokrajowcami. Mogliby w pewnych granicach przyjac przywileje obywatelstwa kraju, w którym mieszkali, ale zasadniczo nie nalezeliby do niego. Mogliby glosowac, sprawowac urzedy, rzadzic, ale zawsze z Syjonem w sercu. Ignorowali oczywisty fakt, ze dzien malych, suwerennych panstw dobiega konca, i ze w swiecie stale rosnacej przemocy, masowe zasadzanie sie w jakimkolwiek konkretnym miejscu bylo zaproszeniem do hurtowej katastrofy.
Dla wielu ludzi o bardziej elastycznym usposobieniu, pewien nawyk upierania sie przy scislej literze zobowiazan, pomimo nieprzewidzianych okolicznosci, jest nieprzyjemny. Nalezy zdac sobie sprawe z tego, ze biblijnie wyszkolony Zyd byl bardzo legalistycznie wyszkolony. Ezaw zawarl zla umowe i zostal jej dotrzymany. To byl poczatek arabskich klopotów. Szekspir tak widzial te nieublagana ceche. Zydzi nadal gnebia Jehowe, pod Sciana Placzu i w innych miejscach, za obietnice, od której sie nieustannie uchyla. A teraz oszukuja stary, biedny rzad brytyjski za jasna nadzieje Deklaracji Balfoura, bez wzgledu na jej inne, calkiem sprzeczne uwiklania. Oni, syjonisci, nie mysla o wspólnych niebezpieczenstwach i wspólnym dobrobycie rasy. Reszta swiata moze sie powiesic. W tych sprawach ci syjonisci nie okazuja sie obywatelami swiata. Zachowuja sie jak rozwscieczeni wierzyciele. Oto obietnica i deklaracja, a przymierza sa dla nich tchnieniem zycia. Wyrazaja swoje oburzenie przez zamieszki, przez rzucanie bomb i nie przychodzi im do glowy, ze swiat poganski, który zawsze jest oszukiwany i robi wszystko, co najlepsze i odchodzi do czegos innego, i który jest teraz w stanie rosnacego napiecia i niebezpieczenstwa, moze byc bardzo nieprzyjemnie dotkniety przez to jednoosobowe sciaganie dlugów. Robia z tego taki klopot, ze prawie niemozliwe staje sie myslenie o wiekszych sprawach tego czasu.
Dzis, gdy caly swiat jest subtelnie przenikniety antyzydowskimi uczuciami i gdy ograniczenia drapieznych i przesladowczych impulsów w ludzkim zwierzeciu sa szybko oslabiane, ci nieprzejednani nacjonalisci wciaz wyraznie szukaja odpowiednich regionów, gdzie moga byc dalej narodem dla siebie, gdzie, realizujac starozytny i irracjonalny rytual tak dalece, jak im to odpowiada, moga podtrzymywac solidarnosc obca i nieprzyjazna dla wszystkich ludzi wokól nich.
Zaden kraj nie chce ich na takich warunkach. Dlaczego jakikolwiek kraj mialby chciec tych niezasymilowanych obcych, którzy pragna zachowac swoja odrebnosc? Palestyna jest lekcja pogladowa. Dopóki nie beda oni gotowi do asymilacji i calkowitego porzucenia idei narodu wybranego, ich klopoty beda sie nasilac. Nikt nie moze im pomóc, gdy nawet zagorzala mniejszosc - mniejszosc, której ogól nie dezawuuje, jadro, wokól którego bardzo latwo gromadza sie przyzwyczajenia, stowarzyszenia i uczucia i do którego latwo jest powrócic zagubionym owieczkom - przedklada te irytujace pretensje o specjalne prawo i roszczenia nad stanie sie szczerze i z wlasnej woli zwyklymi obywatelami swiata.
Sa to elementarne fakty dylematu, w jakim znalezli sie wybrancy, tym bardziej nieugiecie ciagnac za soba watpiacych i polowicznych. Sa to fakty, które trzeba stwierdzic, mimo ze sprawy nabieraja teraz takiego obrotu, który nadaje ich stwierdzeniu posmak bezwzglednosci.
W ostatnich dwóch paragrafach rozdzialu 5, zostaly przedstawione istotne fakty obecnego gwaltownego rozpadu porzadku spolecznego. Dezintegracja spoleczna jest obecnie rzeczywistoscia ogólnoswiatowa, jest to konwulsyjne zalamywanie sie wszedzie dawno ustalonych systemów prawa i porzadku, prawie kataklizmiczne rozpuszczenie. Jest to proces znacznie szerszy niz omawiana przez nas kwestia zydowska i wynika on z przyczyn, które nie maja szczególnego zwiazku z tym problemem. Ale wciaga on kwestie zydowska w swoje wiry i obraca ja tak, ze jej fluktuacje staja sie wskaznikiem charakteru calego procesu.
Kwestia zydowska jest juz czyms zupelnie innym niz byla kilka lat temu, kiedy Zangwill byl oredownikiem i rzucal ten blask rasowego romansu i maccabeanskiego heroizmu na starozytne drogi. To byly tolerancyjne czasy. W tamtym czasie latwo bylo ludziom odejsc od starych obrzedów, jesli tak postanowili i stac sie chrzescijanami lub sceptykami bez przekonan. Teraz, i jest to najbardziej zlowieszczy aspekt nowej fazy, w wielu czesciach swiata drzwi ucieczki od ortodoksyjnego zydostwa sa zamykane. Te drzwi nie sa zamykane od wewnatrz; nie ma sposobu na zamkniecie ich od wewnatrz. Sa one zamykane z zewnatrz. Ci, którzy sa sklonni do apostazji, sa zawracani przez swiat zewnetrzny. Nic podobnego nie dzialo sie dwadziescia lat temu. Pewna liczba ludzi, a niektórzy z nich sa naprawde bardzo zlowrodzy, zaczynaja mówic: "Uparliscie sie byc Zydami. Bedziecie Zydami".
Przyczyny dzialania w tych szerokich zmianach pomiedzy zaufaniem spolecznym, poczuciem stabilnosci i panujacej praworzadnosci i tolerancji, a fazami niepewnosci, strachu, nieuczciwosci i ogólnej nieprawosci, które w oczywisty sposób wystepowaly w historii ludzkosci, wciaz jeszcze nie doczekaly sie niczego poza najbardziej pobiezna uwaga historyków. Te szczesliwsze okresy, gdy machina spoleczna dzialala sprawnie, gdy ludzie mogli poruszac sie swobodnie i prawie bez strachu, gdy mogli pracowac w poczuciu sprawiedliwej nagrody, gdy wiekszosc mlodych ludzi miala do zrobienia cos konkretnego, w miare zadowalajacego i dajacego nadzieje, byly zdecydowanie rzadsze i najmniej bezpieczne. Porzadek i pokój byly zawsze niepewne w rozwijajacych sie spoleczenstwach ludzkich ostatnich czterech czy pieciu tysiecy lat. Nieustannie powtarzaly sie fazy wzajemnych nacisków, ekspansji i dyslokacji, bez których ponowne dostosowanie jest niemozliwe. Wtedy do umyslów ludzi wdzieraja sie watpliwosci i podejrzenia. Traca oni poczucie, ze sa wlasciwie traktowani; nie ma pewnosci, ze uslugi zostana wynagrodzone lub dlugi splacone; wzajemne zaufanie ustepuje miejsca podejrzliwosci. Zachowania spoleczne ulegaja pogorszeniu. Silni i przebiegli nie czuja juz, ze slabi beda chronieni. Podejrzliwi szukaja kozlów ofiarnych, na które mozna zrzucic wine, zloczynców, którzy obrazili bogów, spiskowców. Zwlaszcza spiskowców.[4]
Znamy i okreslilismy juz ogólnie sily, które wytworzyly szczególna faze gwaltownej dezintegracji spolecznej, która trwa obecnie. Sa one ogólnoswiatowe i bezprecedensowe. Spolecznie sa one bardziej niszczycielskie niz cokolwiek, z czym nasz gatunek mial kiedykolwiek do czynienia. Dezintegrujace zmiany w porzadku spolecznym w przeszlosci byly prawdopodobnie spowodowane znacznie bardziej lokalnymi i calkiem innymi wplywami: do nienotowanych fluktuacji we wzglednym dobrobycie klas, do przesuniec spolecznych spowodowanych nowymi procesami ekonomicznymi, do wplywu grup zlych ludzi na stanowiskach wladzy, do infiltracji obcych idei i praktyk, do obcego nacisku, do epidemii - zadna historia nie moze byc kompletna bez odpowiedniego studium spolecznych nastepstw dzumy, Czarnej Smierci i tym podobnych - do utrzymujacej sie przez szereg lat zlej pogody, na przyklad suszy, do stymulujacego i dezorganizujacego naplywu zlota, takiego jak to mialo miejsce po odkryciu Ameryki. Te i tysiace innych niepokojacych sil wystarczyly, by przechylic zawsze niestabilna i niepewna równowage spoleczna z powrotem w strone ogólnej nieufnosci i konwulsyjnej, chroniacej siebie nieuczciwosci. Kultura przystosowawcza zawodzi. Wszystko rozpada sie na kawalki. Czlowiek powraca do swojego bardziej naturalnego stanu bestii kierujacej sie strachem i pozadaniem.
W historii kazdego systemu spolecznego takie okresy dezorganizacji wykazuja niemal równolegle zjawiska zdemoralizowanych dzialan masowych. Silni szukaja slabych nie tylko pojedynczo, ale i zbiorowo, aby zaspokoic swoja zadze wladzy, tlum szuka ukrytych wrogów panstwa, bojazliwi szukaja dziwnych niegodziwosci i tajemnych wystepków, które sprowadzily na nich niewygody tego czasu. W takiej atmosferze kazdy rodzaj ludzi moze byc zaatakowany, moze byc otoczony w celu represjonowania i karnej grabiezy.
Taka zbieznosc wrogosci nie ograniczala sie bynajmniej do Zydów. Albigensi, na przyklad na poludniu Francji, nie mieli szczególnych zwiazków ze spolecznoscia zydowska. Byli chrzescijanska sekta z pewnymi heretyckimi ideami zaczerpnietymi w Bulgarii od gnostyków i manichejczyków. Zostali oskarzeni przez swoich eksterminatorów, którym zawdzieczamy wiekszosc wiedzy jaka posiadamy o ich wierzeniach, o nienormalne praktyki seksualne. Bardziej pewne jest to, ze protestowali oni energicznie przeciwko korupcji Kosciola i byli zdecydowanie anty-sakramentalni. Rozprzestrzeniali sie w calej Prowansji i prosperowali przez caly XII wiek. Ich ruch byl pod wieloma wzgledami zapowiedzia reformacji protestanckiej. Wówczas Kosciól powolal sie na twardsza, bezwzgledna i bardziej katolicka pólnoc i oglosil przeciwko nim krucjate. Moralne i religijne oburzenie oraz perspektywa lupów wprowadzily w zycie ich zniszczenie. Nie mozna tu opowiadac o masakrach, paleniu zywcem - dwustu w jednym auto-da-fe - sadystycznym terroryzmie i szantazu Swietej Inkwizycji.
Ormianie to kolejny zmasakrowany, niezydowski, ale charakterystyczny naród.
Ale to Zydzi byli generalnie naznaczonymi ludzmi w calym królestwie chrzescijanstwa i islamu. Oni na ogól "dostali to pierwsi". I wielokrotnie zatrzaskiwano drzwi przed Zydami, którzy starali sie uciec lub faktycznie uciekali przed zagrozeniami, które sie nad nimi zaciemnialy.
Lewis Browne w zwiezly i skuteczny sposób opisuje losy Marranos w Hiszpanii i Portugalii. Opowiada o przymusowym chrzcie i nawróceniu Zydów w 1391 roku w obliczu burzy powszechnej wrogosci. Rzad, ze wzgledu na ich finansowa i administracyjna uzytecznosc, otworzyl dla nich drzwi ucieczki. Dano im wybór miedzy wygnaniem i masakra a chrystianizacja. Ogromna wiekszosc wybrala to drugie, a poniewaz wszystkie synagogi zostaly zamkniete, a praktykowanie zydowskiego prawa bylo skrupulatnie tlumione, w ciagu trzech lub czterech pokolen wiekszosc z tych ochrzczonych Zydów stala sie tak samo dobrymi lub lepszymi katolikami niz ich sasiedzi. To od poczatku bylo wielkim rozczarowaniem dla tych sasiadów, którzy, ze tak powiem, ostrzyli nóz do orgii mordu i grabiezy. Wydawalo im sie to najpodlejsza sztuczka, jaka mozna sobie wyobrazic. Nazywali tych zdesperowanych konwertytów Nowymi Chrzescijanami lub bardziej swojsko - swiniami (= Marranos) i stawiali jak najsurowsze warunki wszelkim kontaktom z nimi. Jako Zydzi byli "psami", ale teraz byli "swiniami". "Nawracanie sie" - mówili - "nie ujdzie wam to na sucho".
W dobrej wierze wiekszosc Marranos w nastepnym pokoleniu stala sie katolikami. "Te nieszczesne istoty", mówi Browne, "nie byly dumne ze swojej przeszlosci. Wrecz przeciwnie, wstydzily sie jej na wskros i jeczaly, aby o niej zapomniec." Nie pomoglo im to w najmniejszym stopniu. Masakra i szczególowe przesladowania zamknely sie na nich. Historia ta jest w pelni opowiedziana w " Historii Marranos" pana Cecila Rotha. Jest to przerazajaca historia, ale z punktu widzenia obecnej dyskusji jest to prawie taka sama historia, z Inkwizycja i wszystkim, jak historia Albigensów, którzy wcale nie byli Zydami.
W ostatnim dziesiecioleciu chrzescijanscy Zydzi w Niemczech zostali potraktowani w zupelnie podobny sposób. W tym samym duchu i z tego samego powodu, dla którego Marranos zostali odseparowani od swoich ortodoksyjnych braci i zniszczeni. Jestesmy teraz swiadkami szybszego i wiekszego powtórzenia tragedii Marrano.
Nadszedl czas, kiedy rzesze mezczyzn i kobiet o ponadprzecietnej inteligencji, mezczyzn i kobiet, którzy w rzeczywistosci nie róznia sie rasowo od przecietnego Europejczyka, znajduja sie bez zadnego oparcia na ziemi, wywlaszczani i przesladowani z kraju do kraju, uwiezieni w niemozliwych regionach, pozbawieni normalnej ochrony prawnej, bici przez kazdego, kto zdecyduje sie ich bic, zniewazani, torturowani, sterylizowani, pozbawieni wszystkiego, zle traktowani na wszelkie mozliwe sposoby. Szukaja ucieczki z jednego kraju do drugiego, a kraje, w których mogliby sie schronic, cierpiace obecnie z powodu szybko rozprzestrzeniajacej sie choroby gospodarczej i spolecznej obecnego etapu historii ludzkosci, sa coraz bardziej niechetne do przyjmowania ich nawet jako jednostek mozliwych do zasymilowania. Wszedzie zwalniana jest praca. Wszedzie spotykaja sie z protestem: "Mamy wlasnych bezrobotnych!". [5]
Wielka ksiega, ksiega ofiar z tysiacami potwierdzonych przypadków, moglaby juz byc wypelniona opowiesciami o przymusowych samobójstwach, morderstwach i obrzydliwosciach dokonywanych na tych uchodzcach, i nie ma rozsadnej perspektywy ustapienia tego zjawiska. Z wezszego punktu widzenia kompilacje te mozna by nazwac Zydowska Ksiega Meczenników, ale z innego mozna by ja zatytulowac Naturalny Czlowiek, poniewaz jej szersze zainteresowanie polega na wyraznej demonstracji tego, co wrodzony brutal w czlowieku moze zrobic, gdy rozluzni sie uscisk prawa i porzadku. Jest to potworny nawrót pierwotnych ludzkich reakcji, ale nie jest to powód, dla którego mielibysmy przymykac oczy na role obcego nacjonalizmu Narodu Wybranego w narazaniu go, w pierwszej kolejnosci przed jakimikolwiek innymi ludzmi, na ten kumulujacy sie wybuch nienawisci, okrucienstwa, bestialstwa i wszelkiego rodzaju ludzkiej brzydoty. To oni jako pierwsi ucierpia w spolecznym rozpadzie naszej epoki, poniewaz wyrózniaja sie w sposób najbardziej widoczny. Sa najbardziej oczywistymi "mordercami" i "grabiezcami". Oni sa na pierwszym miejscu. Ale sa tylko pierwsi.
Powiekszylem ich przypadek, poniewaz jest on nie tylko rzucajacym sie w oczy wyzwaniem w obecnym czasie, ale poniewaz wnosi on do obrazu wiekszosc elementów obecnej sytuacji ludzkiej, ogólna sklonnosc kazdej ustalonej spolecznosci do trzymania sie form i tradycji zycia dlugo po tym, jak ich wartosc przetrwania zniknela, normalna slepote istot ludzkich na nadejscie nowych i bardziej wymagajacych warunków, az do momentu, gdy katastrofa faktycznie nadejdzie, szybkosc, z jaka równowaga spoleczna moze byc teraz wywrócona.
Nie widze innego przeznaczenia dla ortodoksyjnego judaizmu i tych, którzy sa uwiklani w jego potepienie, chyba ze ten ogromny wysilek rekonstrukcji ludzkiej mentalnosci, o który blagalem, nadejdzie na czas, aby zatrzymac ich marsz ku zniszczeniu. Jesli ma to ocalic nasz gatunek, musi to byc rekonstrukcja tak smiala i szeroka, amnestia tak fundamentalna, ze calkowicie wymiecie religie Narodu Wybranego i te trwajaca od wieków wasn Juif i anty-Juif z zywych interesów ludzkosci.
[Top]


Przypisy/Endnotes by Wells
(Zmiana numeracji. Jeden z przypisów jest krótkim fragmentem poprzedniego rozdzialu Wellsa). Przypis

[1] [...Wybrancy...wiecznie powracajaca przyczyna klopotów...]:
[Powrót do numeru przypisu w powyzszym tekscie] | Top]
Niektórzy z tych, którzy, pomimo wielu pózniejszych oswiecen, nadal trzymaja sie, z naturalnego przywiazania i stowarzyszenia, tradycji swojego domu i wychowania, które staly sie droga i niezbedna czescia ich samych, uciekaja sie, jak wiem, do zarzutu, ze idea Narodu Wybranego zostala calkowicie uduchowiona, ze sa oni teraz wyodrebnieni nie dla ostatecznego podboju, ale dla misji. Ich misja jest sluzyc i wywyzszac cala ludzkosc. Sa tylko troche niejasni co do natury tej sluzby. Twierdza, ze zadna z biblijnych historii nie oznacza tego, co ona wyraznie oznacza. Ale mimo to proponuja, aby pozostac odrebnymi i trzymac sie razem. Chca zebrac sie razem w swojej wlasnej ziemi, ozywic swoja starozytna hebrajska nauke i skonsolidowac swoja dramaturgie, literature, nauke i tak dalej, aby móc wyruszyc, odswiezeni i ze wzmocnionym wzajemnym zrozumieniem, aby przejac kontrole nad intelektualnym zyciem swiata z niekompetentnych poganskich rak. Dzialania stymulujace, organizujace i oczyszczajace, które daly nam wspólczesne kino, maja tez w coraz wiekszym stopniu przenikac i dominowac w swiecie dramatycznym, wydawniczym, krytycznym, w swiecie sztuki. Trudno jest sztywnemu gojowi odpowiedziec na te wielkoduszne intencje z adekwatna wdziecznoscia.
Istnieje ponadto inna linia sublimacji o smielszej wymowie, a jest to linia obrana przez tego wielkiego, zaniedbanego geniusza, Dawida Lubina, zalozyciela Miedzynarodowego Instytutu Rolnictwa w Rzymie. Jego Izrael byl rzeczywiscie Izraelem z misja, ale wtedy uwazal on kazdego, kto uczestniczyl w konstruktywnej pracy, za jednego z wybranych. Dla Lubina bylem honorowym Izraelita.
"Ale dlaczego w takim razie nazywac to Izraelem?" - zaprotestowalem.
Tego rodzaju przeksztalcenie celów Narodu Wybranego jest bardzo dobre w dyskusji apologetycznej, ale nie ma nic, co podtrzymywaloby je w normalnej ceremonii, praktyce i nauczaniu kultu, który pozostaje waskim i klopotliwym nacjonalizmem. Niech ci sublimatorzy odrzuca Biblie i Obietnice i powiedza wprost, co maja na mysli. Wtedy bedziemy mogli lepiej wierzyc w ich zapewnienia o wywyzszonej, agresywnej modernizacji. [Wróc

do

tekstu]

Uwaga [2] [...zydowska "krew"]:
[Wróc do przypisu w powyzszym tekscie | Top]
W trakcie tych podbojów nastapilo naturalnie wielkie mieszanie sie krwi

.

Podbite ludy semickie i przed-semickie z pewnoscia stanowily wiekszosc w imperiach lacinskich, greckich, perskich i macedonskich; historia nie odnotowala zadnego ogólnego zakazu mieszania sie, i nie mozemy watpic, ze rzeczywista krew rzadzacych Aryjczyków byla mniejszym czynnikiem w tej nieustannie mieszanej mieszaninie, która jest obecnie europejskim i zeuropeizowanym swiatem. [Powrót do przypisu w powyzszym tekscie].

Uwaga [3] [... trwaly nacjonalizm zydowski]:
[Powrót do przypisu wpowyzszym tekscie| Top]
Louis Golding (w The Jewish Problem) twierdzi, ze antyjudaizm wynika z faktu, ze Zydzi wolali "Ukrzyzuj go", gdy Jezus stanal przed Pilatem. Jezus, jak wszyscy wiedza, zostal ukrzyzowany (szczególnie rzymska metoda egzekucji) nie przez Zydów, lecz przez Rzymianina Poncjusza Pilata. Niezliczeni ludzie krytykujacy dzis Zydów sa niezwykle bezstronni w kwestii Ukrzyzowania, i trudno mi uwierzyc, ze pan Golding, który, jak przypuszczam, sam jest produktem ortodoksyjnej zydowskiej edukacji, jest tak calkowicie nieswiadomy wplywu kultu Narodu Wybranego na swiat zewnetrzny, jak sie wydaje. Calkowicie to ignoruje.
Browne, odmawiajac zmierzenia sie z ta podstawowa kwestia, tlumaczy niepopularnosc spolecznosci zydowskiej w zupelnie inny sposób. Snuje blyskotliwa teorie o tym, ze Zydzi sa miejscy, podczas gdy nie-Zydzi sa wiejscy. Z pewnoscia w I wieku p.n.e. Semitowie byli w przewazajacej mierze ludnoscia miejska. Twierdzi, ze równowaga musi zostac skorygowana i wszystko bedzie dobrze. Tak wiec Zyd, decyduje (1935), powinien lepiej udac sie do Palestyny i wykopac sie ze swoich klopotów. Obydwaj pisarze zaczynaja nastepnie opowiadac o wielkiej intelektualnej wyzszosci Zydów nad gojami, co jest raczej zdrowa niz wdzieczna lektura dla nadetego goja, i przytaczaja szereg nazwisk, na przyklad Sigmunda Freuda, Einsteina i tak dalej, którzy w rzeczywistosci nie sa bardziej ortodoksyjnymi Zydami niz ja. Sa oni obywatelami swiata, pracuja dla calej ludzkosci. Nawet teraz Freud jest zajety, jak mi mówi, cierpliwa analiza legendy o Mojzeszu. Mojzesz, konkluduje, byl Egipcjaninem! Jego monoteizm byl kultem slonca Akhnatona. (Mojzesz i monoteizm).
Zarówno Golding jak i Browne sa typowi dla ogromnej literatury dotyczacej kwestii zydowskiej. Nie ma potrzeby mnozenia przykladów. Zaden z nich, jak sadze, nie zdaje sobie calkiem jasno sprawy z tego, co ich obejmuje, poniewaz sami sa w to uwiklani. Przyjmuja ten wyuczony i kultywowany system idei, to byle religijne uprzedzenie, te sztuczna solidarnosc, która potepiam, jakby to bylo w naturze rzeczy i nie mozna bylo temu zapobiec, a potem bladza w bezkresnej dzungli kontrowersyjnych nieistotnosci, praw i krzywd dawnych nienawisci, nieporozumien, przesladowan i odwetu, do których nie moze byc zadnych wniosków.
Ale elokwentny i uczuciowy pan Josef Kastein, który dedykuje swoja Historie i przeznaczenie Zydów zupelnie niefortunnie calkowicie nieortodoksyjnemu Einsteinowi, konczy swoich Zydów w Niemczech prawdziwa nuta nie do pogodzenia:
"... bylismy kiedys w Egipcie. Zmusilismy juz faraona, aby nas uwolnil. Przetrwalismy piramidy. Przetrwamy zaprzeczenia wszystkich tych, którzy nas otaczaja".
W rzeczywistosci piramidy byly tam na dlugo przed Zydami.
Powtarzam, ze caly plan i cel tej ksiazki polega na tym, by podkreslic decydujace znaczenie tego, co w rozdziale 4 nazwalem mentalna nadbudowa ludzkiego zwierzecia. Rekonstrukcja jego systemu ideowego jest jedyna mozliwa metoda adaptacji, a system ideowy opiera sie i wymyka sie rekonstrukcji bardzo uporczywie. W rozdzialach 8 i 9 zebralem i podsumowalem nature wielkiego wysilku intelektualnego, który jest konieczny, jesli nasz gatunek ma sie dostosowac do przerazajacych nowych warunków, które powstaly wokól niego. Zydowski konflikt lekcewazy to, przecina to, zatrzymuje i uniemozliwia, jak halasliwa klótnia w laboratorium. Cale przeciwstawne zlo na swiecie nie moze uczynic zlej tradycji dobra. Zabijanie czy zle traktowanie czlowieka nie stawia go w zlym polozeniu, ale tez - o czym musimy pamietac, a nie jest to takie latwe dla liberalnie myslacych - nie stawia go w dobrym polozeniu. Idea solidarnosci Narodu Wybranego, omijajac ja lub nie, pozostaje podstawowa idea zydowska, a ta podstawowa idea zydowska, jak kazdy inny nacjonalizm, jest przestepstwem przeciwko jednosci ludzkosci. [Powrót do numeru przypisu w powyzszym tekscie].

Uwaga [4] [...spiskowcy]:
[Powrót do numeru przypisu wpowyzszym tekscie] | Top]
Mania przesladowcza jest dobrze znana forma szalenstwa. Z pewnymi róznicami w sformulowaniach i formach, wynikajacymi z aktualnych idei danego okresu, prezentuje ona niemal stereotypowy wzór na przestrzeni wieków. Dawniej to czarownice i czarnoksieznicy mieli byc zródlem problemu. Podejrzewano kazdego, kto byl dziwny, inny, nie ufano starym krowom, strapionym i dziwnie wygladajacym mezczyznom, a podejrzani czesto zarazali sie i próbowali robic rzeczy, o których dowiedzieli sie, ze sa tak potezne. Wielu czarnoksiezników przyznalo sie, bez wiekszego przymusu, do niemozliwych zbrodni. Warzyli mikstury, wbijali szpilki w woskowe obrazy, rzucali zaklecia, wysylali znajome duchy, by belkotaly, skradaly sie i szeptaly w nocy.
Szalenstwo, jak wszystko inne, idzie z duchem czasu; ubiera sie w nowe mody, pozostajac w gruncie rzeczy takie samo. Obecnie czarownice staly sie "mocami okultystycznymi". Stosuja hipnotyzm, elektrycznosc, infekcje (Pah!), uzywaja glosów radiowych wypowiadajac grozby i zle sugestie. Kazdy wybitny publicysta bez przerwy dostaje listy od osób cierpiacych na tego typu obsesje. Takie urojenia moga latwo uczynic pacjenta zagrozeniem dla siebie i innych, a wtedy jest on "certyfikowany" i otoczony opieka. Jednak w czasach ruchów spolecznych i stresu zaburzenie to moze stac sie zarazliwe, czego przykladem jest mania czarownic z poczatku XVII wieku. Wtedy trudniej jest sobie z nim poradzic. Jak ciemny cien na racjonalne zastrzezenia, które mozna wysunac wobec podwójnego nacjonalizmu Zydów, pojawia sie ciagla kampania zlowrogich sugestii, która ma swoja wlasna literature.
Kilka lat temu cztery lub piec ksiazek napisanych przez pania Neste Webster przyciagnelo znaczna uwage. Jest ona bardzo kompetentna pisarka i tak solidna chrzescijanka, o wierze tak bezkrytycznej, ze nie jest w stanie zrozumiec, iz wielu uczciwych ludzi uwaza ogromna ilosc chrzescijanskich doktryn za niemozliwa. Jak bardzo jest to niemozliwe, staralem sie pokazac w rozdzialach 13 i 14. Dla niej nie ma nic dobrego poza chrzescijanstwem i jest to dla niej tak oczywiste, ze kazdy sprzeciw wobec wiary wydaje sie byc czescia jakiegos diabolicznie wyklutego spisku. Z najwiekszym zaangazowaniem zabrala sie do tropienia i laczenia ze soba dlugiej sukcesji kabalistów, gnostyków, manichejczyków, Starca z Gór, templariuszy, satanistów, rózokrzyzowców, iluminatów, masonów, Rousseau, Woltera, Cagliostro, Madame Blavatsky, Mrs. Besant, zwiazki zawodowe, anarchisci, socjalisci, teozofowie, komunisci, ci bolszewicy, przerazajaca horda, wszyscy knujacy spisek i chwytajacy wladze, przekazujacy ja dalej i niszczacy chrzescijanstwo i chrzescijanskie zycie. Jej ksiazki sa napisane z przekonaniem wystarczajacym do tego, by nocami zagladac pod lózko. Ona nigdy do konca nie zaangazowala sie w te slynne sfalszowane Protokoly Starszych Syjonu, które zostaly opublikowane jako umowa spólki, ze tak powiem, swiatowego spisku, ale ona stanowczo utrzymuje, ze chociaz ta ksiazka moze nie byc prawdziwa, to jednak pokazuje do jakich rzeczy Zydzi sa zdolni. Jej ksiazka Secret Societies and Subversive Movements (Tajne stowarzyszenia i ruchy wyw rotowe) konczy sie konkluzja: "Bo czyz za konkretnymi silami rewolucji - czy to pan-germanskimi, judaistycznymi czy iluministycznymi - poza tym niewidzialnym tajnym kregiem, który byc moze kieruje nimi wszystkimi, nie kryje sie jeszcze inna sila, jeszcze potezniejsza, która nalezy wziac pod uwage? Patrzac przez wieki na mroczne epizody, które naznaczyly historie rodzaju ludzkiego od jego najwczesniejszych poczatków - dziwne i straszne kulty, fale czarów, bluznierstwa i profanacje - czyz mozna zignorowac istnienie okultystycznej sily dzialajacej w swiecie? Jednostki, sekty lub rasy palajace zadza dominacji nad swiatem, dostarczyly walczacych sil zniszczenia, ale za nimi stoja istne moce ciemnosci w wiecznym konflikcie z mocami swiatla."
Powinienem opisac pania Neste Webster jako calkowicie zdrowa i zdolna osobe z oblakanymi ideami, tak bardzo sie z nia nie zgadzam. Wierze, ze jej wplyw rozprzestrzenil sie daleko poza krag jej rzeczywistych czytelników. Lagodniejsze formy tej samej choroby intelektualnej sa obecnie bardzo rozpowszechnione wsród zamozniejszych klas w Wielkiej Brytanii i Ameryce. Tylko w ten sposób mozna wytlumaczyc zachowanie sie na przyklad pana Neville'a Chamberlaina lub starego lorda Rothermere'a, wlasciciela brytyjskich gazet, wobec Zydów i Rosji w ciagu ostatniej dekady. Pan William Teeling, do którego odnosze sie w rozdziale 13, jest kolejnym przypadkiem. Powolne, pasywne chrzescijanstwo staje sie agresywnym pro-chrzescijanstwem pod wplywem stresu czasu. [Powrót do numeru przypisu w powyzszym tekscie].

Uwaga [5] [... mamy wlasnych bezrobotnych:]
[Powrót do przypisu numer wpowyzszym tekscie]| Top]
Sir Norman Angell i pani Dorothy Frances Buxton, w bardzo przejrzystej i niemal natretnie przekonywujacej ksiazce, You and the Refugee (Penguin Books, 1939), argumentuja za praktycznie nieograniczonym przyjmowaniem tych wyrzutków. Pokazuja oni w szczególnosci, jak korzystna moglaby byc duza imigracja uchodzców dla Imperium Brytyjskiego. Przynioslaby ona nowe zawody, nowe umiejetnosci, znalazlaby swieza prace dla bezrobotnych, a w Wielkiej Brytanii zatrzymalaby zblizajacy sie spadek populacji - jesli jest to pozadane. Ich apel o bardziej szczodre traktowanie uchodzców, jesli chodzi o jednostki zdolne do asymilacji, jest bez odpowiedzi.
Ale argumenty naszych autorów za nieasymilowalna imigracja en bloc sa mniej przekonujace. To tylko odnowiloby klopoty w pózniejszym czasie. Nie ma czasu na rozpoczynanie tej starej historii od nowa w nowych regionach i wsród nowych trudnosci. Kleska nadciaga zbyt szybko na caly nasz gatunek. Zydowski nacjonalizm, jak kazdy inny nacjonalizm, musi sie skonczyc i to szybko. I nawet jesli zarzut istniejacego bezrobocia jest irracjonalna bariera spoleczna dla zasymilowanych imigrantów, to w kraju, w którym wzrasta poczucie niepewnosci spolecznej, w którym maleje zaufanie do inteligencji i dobrej wiary rzadu i w którym duze masy ludnosci, a zwlaszcza nagromadzenie niewyksztalconych i bezrobotnych mlodych mezczyzn, nie widza jasnej perspektywy znosnego zycia, stanowi on nie mniejsza bariere. Wladze brytyjskie przyznaja posrednio: "Nie wiemy, jak sobie radzic z wlasnymi ludzmi, coraz bardziej nam przeszkadzaja - i jesli ci ludzie wejda w nasz balagan, to na pewno beda powazne klopoty". I tak w efekcie oddaja ich na zaglade, nie skandalicznie i otwarcie jak Niemcy, ale patrzac w przeciwnym kierunku i zwlekajac z dzialaniem.
W naukowo zorganizowanym, wybiegajacym w przyszlosc porzadku spolecznym nie bedzie ludzi bezrobotnych i nie bedzie zadnych trudnosci w przemieszczaniu sie ludnosci z punktu do punktu. Caly swiat bedzie nalezal do kazdego czlowieka i jego pelni. Sama mozliwosc istnienia takiego racjonalnego porzadku podtrzymuje wszelka nadzieje, jaka jest dla ludzkosci w tym obecnym przegladzie ludzkich perspektyw. Ale ten swiat, w którym zyjemy, nie jest swiatem racjonalnym, a surowa rzeczywistoscia, z która musimy sie zmierzyc, gdy stawiamy zydowski horoskop, jest zamkniecie dróg ucieczki.
Juz w ciagu ostatniego roku lub czegos w tym rodzaju, mnóstwo, dziesiatki, a byc moze setki tysiecy, musialo zostac zamordowanych. I nadal to trwa. ...
W ksiazce " Ty i uchodzca" natknalem sie jednak na jeden fragment, który bardzo mi sie nie spodobal i mysle, ze powinienem powiedziec o nim tutaj slowo. Jest on zbyt istotny dla tej dyskusji, by go pominac:
"Nie wszyscy Zydzi sa syjonistami, ale wszyscy Zydzi beda mieli za zle zawiedzenie syjonistów, poddanie sie syjonistów arabskiemu terroryzmowi. A ich niechec bedzie miala zasieg ogólnoswiatowy. Byc moze nie zdajemy sobie sprawy z mozliwych reperkusji.
"Przez prawie sto lat stosunki Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych byly utrudnione przez postawe, jaka element irlandzki w Ameryce zajmowal wobec wszelkich ruchów zblizenia anglo-amerykanskiego. Raz po raz wplyw irlandzkiego glosu, irlandzkich polityków, irlandzkich wlascicieli gazet, blokowal mozliwosci anglo-amerykanskiej wspólpracy. Anglicy nigdy nie ukrywali politycznego znaczenia bliskiej wspólpracy dwóch wielkich anglojezycznych narodów dla Imperium, dla swiatowego pokoju, dla przyszlosci anglosaskiej cywilizacji. Czy przeszkody, które wznosi irlandzka nieufnosc i nienawisc, maja byc uzupelnione zydowska nieufnoscia i nienawiscia? Zydzi maja dzis w Stanach Zjednoczonych nie mniejsze wplywy niz Irlandczycy mieli wczoraj.
"Potega swiatowego zydostwa jest moralna - potega dziennikarzy, pisarzy, dramaturgów, naukowców. Dla Imperium tak powaznie zagrozonego jak brytyjskie, warto miec te sile po swojej stronie." ...
To jest grozba, bardzo zla i rozgoryczajaca grozba. Szczesliwie nie zostala ona wypowiedziana przez Zydów, lecz przez dwóch nadgorliwych gojskich oredowników w ich imieniu. Ja nie widze rzeczy z imperialistycznego punktu widzenia tych autorów. Uwazam, ze Imperium Brytyjskie przeterminowalo swoja uzytecznosc. Ale konsolidacja narodu anglojezycznego jako nosnika cywilizacji swiatowej jest zupelnie inna sprawa, i to sprawa bardzo pilna. Jesli jednak rzad brytyjski nie zrobi w Palestynie tego, co mu sie kaze, Naród Wybrany, jak nam powiedziano, poswieci sie zapobieganiu tej konsolidacji. Beda oni czynic wszelkie mozliwe szkody dla rosnacego zrozumienia ze strony pogan. Zjednoczenie swiata, jak sie wydaje, okaze sie mala sprawa w obliczu obrazonego Boga Izraela. Krzywdy i zemsta Izraela maja miec pierwszenstwo. Izrael, niesmiertelny i niepomny, bedzie siedzial triumfalnie wsród ruin, wciaz mruczac: "Przezylismy piramidy". Mysle, ze jest to rzeczywiscie bardzo nieszczesliwa sugestia. Nie oddaje ona sprawiedliwosci intelektualnej jakosci Izraela. Watpie, czy jakikolwiek reprezentatywny zydowski pisarz móglby byc zacytowany na jej poparcie. Ale to jest dokladnie to, o co Zydzi sa oskarzani przez swoich najgorszych wrogów. Moja pierwsza reakcja na to, dopóki nie zrozumialem, ze ten sen o msciwym sabotazu jest czysto poganskim wymyslem, byla ostra uraza i gniew. Uwazam, ze ci dwaj autorzy byliby madrzy, gdyby usuneli ten nietaktowny i nieuzasadniony fragment z wszelkich dalszych wydan ich ksiazki, która ma dobre intencje. [ Powrót do numeru przypisu w powyzszym tekscie].
[

Top of this page
]
You Can't Be Too Careful (1941 w Wielkiej Brytanii; napisana w czasie "falszywej wojny") to powiesc biograficzna Wellsa, ("A Sample of Life 1901-1951", choc pózniejsze lata sie nie ukazaly) o Edwardzie Albercie Tewlerze - nazwisko wybrane na wzór dickensowski - od narodzin do wojny i zniszczenia; podobnie jak w autobiografii H.G. Wella, dominuja mlodsze lata. Rozdzialy sa krótkie - 4 strony, powiedzmy - z wyjatkiem tych, w których Wells omawia (na przyklad) Arystotelesa i panstwa-miasta, filozofów, homo sapiens, teologie, nieplanowanie miast i tlumy majace narzucone im czyny. Wiele z tego musialo byc autobiograficzne, ale z ziarnistoscia albo wprowadzona, albo podkreslona - troche niesprawiedliwie, bo wielu takich ludzi kupowalo jego ksiazki i zarabialo jego pieniadze. Powiesc musiala (jak przypuszczam) byc przeznaczona na rynek swiateczny Secker & Warburg, i moze byc skrócona, sadzac po wewnetrznych dowodach.

To (fragment ponizej) zostal napisany przez Wellsa w wieku okolo 75 lat. Uwaza on, ze ludzkosc powinna sie zjednoczyc, a przynajmniej uznac swiatowe problemy za wymagajace pilnej wspólnej dyskusji i dzialania - tradycyjna angielska doktryna socjalistyczna. Ale problem z tradycyjnym socjalizmem polega na zalozeniu, ze wszystkie narody sa takie same, bez dowodów: to pozwala Wellsowi uwazac Brytyjczyków, w zaleznosci od nastroju, za komicznych, rozsadnych lub (jak w tej powiesci) nieprzyjemnych, nie biorac pod uwage, ze szczególowa wiedza na temat innych grup moze pokazac, ze sa one o wiele inne. Wells po prostu nie rozumie, ze Zydzi chca konfliktu i zadaja sobie wiele trudu, by go zdobyc dla innych ludzi i narodów. Wells wydaje sie nie wiedziec nic o takich wydarzeniach jak ustanowienie "Rezerwy Federalnej", Porozumienie Balfoura, czy prymat pozyczek nad smiercia w czasie wojny, mimo ze znal propagandzistów Wielkiej Wojny i musial byc czesciowo poinformowany o machlojkach w Wersalu. Zwlaszcza biorac pod uwage jego pozycje w swiecie pisarstwa politycznego, bylo to naprawde godne pogardy zaniedbanie obowiazków.
Czytajac Wellsa w tym miejscu, jest oczywiste, ze nie mial on pojecia o tym, co teraz nazywamy 'crypsis' - tajemnica intencji. ("Jesli Zydzi sa tak rózni, to powinienes byc w stanie to rozpoznac"). Wydaje sie, ze nie mial pojecia nawet o Zydach Marrano, którzy byli lekko akceptowani jako idea w krajach anglojezycznych w ramach ich inkwizycyjnych koncepcji i blednych wyobrazen. Wells nie mial pojecia o imigracji/inwazji: wysmiewa idee, ze Zydzi maja ogromne
rodziny, nie stawiajac przed faktem, ze rozszerzone rodziny na rozleglych obszarach moga liczbowo przekraczac caly naród. "Najwiecej, co zrobili, to zirytowali. Wielki zydowski spisek jest i zawsze byl fantazja" - mówi Wells, a "strach wyrazajacy sie obronnie w irracjonalnym leku przed "bolszewizmem"" - musial rozbawic Secker & Warburg. Wells nawet traktowal BBC w rodzaju "cioci"; przypuszczam, ze w koncu naglasniali go w audycjach radiowych. Jaka szkoda, ze Wellsowi zabraklo moralnej i intelektualnej odwagi.
Od s. 236-238:-.
...
"Cóz, tak czy inaczej, musimy skonczyc z tym nonsensem Parlamentu", powiedzial pan Copper, "i calym tym krytykowaniem wszystkich i nic nie robieniem, podczas gdy Bolszewicy i Zydzi uciekaja ze wszystkim, co mamy".
"Zydzi?" powiedzial Edward Albert, zadajac sobie pytanie.
Interesujace jest to, ze nasz okazowy Anglik przez pierwsze trzydziesci lat swojego zycia byl praktycznie nieswiadomy wspólczesnych Zydów. Myslal, ze byli oni nieprzyjemna grupa ludzi z Biblii, których nawet Bóg musial w koncu porzucic i to byl ich koniec. Zyjemy w Nowej Dyspensacji. Chodzil do szkoly z Zydami, pól-Zydami i cwierc-Zydami i nigdy nie dostrzegal zadnej wyraznej róznicy miedzy nimi a innymi kolegami ze szkoly. Myslal, ze obrzezanie jest czyms religijnym i nie dociekal dalej tej kwestii. Czy Buffin Burleybank byl Zydem? Czy Jim Whittaker byl Zydem? Czy Evangeline Birkenhead, z obu stron, byla Zydówka? [Edwardowi Albertowi nigdy nie przyszlo do glowy, by o to pytac, i nie ma potrzeby wprowadzania do tej historii nieistotnych informacji. Jesli Zydzi sa tak rózni, powinienes byc w stanie to stwierdzic.
Ale w miare jak niejasny niepokój gruzinskiej dekadencji [Wells musi miec na mysli Jerzego V, króla Wielkiej Brytanii i Irlandii 1910-1927, oraz GB i Irlandii Pólnocnej 1927-1936, lub Jerzego VI, króla GB i NI 1936-1952. Albo jedno i drugie - RW] rozprzestrzenialo sie i szukalo form wyrazu, trzeba bylo chronic sie przed poczuciem odpowiedzialnosci w tej sprawie, znajdujac kozly ofiarne, a niemal kazda wybitna grupa ludzi byla narazona na zaszczyt odkupienia. Pewna czesc tej mieszaniny narodów zwanej Zydami, zwlaszcza tych pochodzacych z Europy Wschodniej, ma swiadomosc getta i cierpi na adlerowska asertywnosc, i zawsze bylo pokusa dla bystrych mlodych mezczyzn typu ormianskiego, by ustawiac sie w roli "mistrzów" dla swojego "narodu", ozywiac poczucie bycia uciskanym, jesli grozilo ono oslabnieciem, i nalegac na uprzywilejowane stowarzyszenie. Zyd musi pomagac Zydowi. Takie ekonomiczne zle maniery ujawniaja uniwersalna ludzka tendencje; Szkoci trzymaja sie razem, Walijczycy kontroluja handel mlekiem i draperia w Londynie, i tak dalej; tylko drastyczna pogarda szerzej cywilizowanych jednostek moze zrobic cokolwiek, by skorygowac te ekskluzywnosc.
Nieszczesliwie po zakonczeniu fazy wojny swiatowej 1914-18, zawodowi zydowscy "mistrzowie" ze szczególna energia zabrali sie do rozpalania tej segregacji rasowej na wszelkie mozliwe sposoby i do ignorowania, tak razaco jak to tylko mozliwe, wspólnej potrzeby swiatowego porozumienia. Nie chcieli isc do nowego swiata; kierowali swój "lud" do Syjonu. Stali sie Machabeuszami, stali sie bohaterami; chlopcy z West Kensington marzyli, by byc Dawidami, a ich siostry Estherami. Zaden czlowiek publiczny, zaden pisarz, zaden dziennikarz nie mógl sie nigdzie ruszyc, jesli problem zydowski nie zostal mu rzucony w twarz, jak gdyby byl to jedyny, najwyzszy interes ludzkosci. Grozono mu posrednio lub bezposrednio bojkotami i zlosliwosciami, jesli odmówil swojej wyznaczonej roli Gedeonity [sic; przypuszczalnie Gibeonity - RW] {238} drwala drewna i czerpacza wody dla Wielkiej Rasy. Najlagodniejsi, o najszerszych horyzontach humanitarysci zostali sprowokowani do powiedzenia: "Och, przekleci ci Zydzi!".
Wprawdzie Zydzi sa nietaktowni, prózni i klanowi, ale to przeciez najgorsze, co mozna powiedziec o najgorszych z nich. Najwiecej, co zrobili, to zirytowali. Wielki zydowski spisek jest i zawsze byl mrzonka.
Ale to bylo katastrofalne ze strony tych mistrzów i przywódców zydostwa, biorac pod uwage jak bardzo rozproszeni i jak bezbronni byli ich "ludzie", ze tak bardzo rzucali sie w oczy w swiecie pilnie potrzebujacym kozlów ofiarnych. Homo Tewler Teutonicus, lizac swoja zbolala próznosc po porazce, byl az nazbyt gotów dac sie przekonac, ze zostal zdradzony i pokonany przez Zydów. Morningside Prospect w calym zachodnim swiecie, szukajac kozla ofiarnego, który wyjasnilby zwiekszone kolysanie sie finansowej lodzi, uznal za wiarygodne przypisanie go "miedzynarodowym finansom" i latwo uwierzyl, ze miedzynarodowe finanse sa w istocie zydowskie. Tak jednak nie jest. Jest mniej zydowska niz kiedykolwiek byla.
A jesli sie nad tym zastanowic, powiedzialy Koscioly chrzescijanskie, dlaczego, pomimo wszystkich naszych wysilków edukacyjnych, kongregacje sie kurcza, a nasi ludzie traca zapal religijny? Ktos, cos, nie my sami, musi byc temu winni. Dlaczego nasze stada ograniczaja liczbe urodzen, podczas gdy Zydzi, jak wszyscy wiemy, niezmiennie maja ogromne rodziny? Skad to rosnace niedowierzanie w piekne, niezrozumiale dogmaty naszej religii? Jak ludzie moga nie wierzyc w to, czego nie moga zrozumiec, chyba ze sa podburzani przez zlosliwców? I co kryje sie za tym wzburzeniem w bezboznej Rosji, która kiedys byla tak oddana Malemu Ojcu na ziemi oraz Jego i Naszemu Ojcu w Niebie? Mozesz przeczytac wszystko o konsekwencjach tych szatanskich spisków w ksiazce Mrs Nesta Webster's Secret Societies and Subversive Movements (Tajne stowarzyszenia i ruchy wywrotowe). Albo mozecie przestudiowac jak nowy pogrom zostal ozywiony w tym osobliwym i bezczelnym falszerstwie, Protokolach Starszych Syjonu. Tam zobaczycie jak szalenstwo przeradza sie w manie. str. 239
To, w kategoriach ogólnej historii wspólczesnej, jest powodem i przyczyna swiatowej epidemii pogromowej goraczki w drugim okresie gruzinskim ...
...
... Widzisz tutaj w Morningside Prospect w naszym Edwarda Alberta tylko ten sam potrójny poruszenie psychiczne, które mozna bylo znalezc w calym Morningside Prospect stronie cywilizacji; chory strach jakiegos glebokiego rearanzacji stosunków gospodarczych i spolecznych zbliza, strach wyrazajacy sie obronnie w irracjonalny strach przed "Bolszewizm"; to samo nieprzyjemne uswiadomienie sobie wspólnego, bezsensownego prowadzenia spraw, prowadzace do pragnienia znalezienia wybawcy i przywódcy, i ta sama sklonnosc do poszukiwania kozla ofiarnego, do której to roli zydowscy mistrzowie juz przygotowywali swój "naród". Swiat teraz i odtad skazany jest na zycie w coraz wiekszej Wspólnocie interpretacji, a te trzy czynniki mozna bylo znalezc wsród zagrozonych klas rzadzacych, na calym globie, od bieguna do bieguna. Bolszewik, Zyd i natchniony Przywódca, wszystkie zasadniczo wyimaginowane istoty, stawaly sie trzema kardynalnymi postaciami nowej mitologii ucieczki od mysli, gwiazdorstwa i odwagi.
...

Pp 288-292 ("Flying Sparks") zajmuje sie pózniejszym zyciem postaci z jego powiesci, w tym entuzjastów, emerytów, oficjalnych typów i smierci. Wydaje sie, ze Wells nigdy nie wzniósl sie na poziom uznania dla podzegaczy wojennych i ich polityki; wydaje sie, ze czerpie pewna przyjemnosc z potepiania swoich nieskutecznych, nieintelektualnych, niedorozwinietych bohaterów i ich braku "idealów", byc moze swiadomy ich kuzynostwa z wlasna niedorozwinietoscia. Zamierzalem sporzadzic dalsze notatki na temat tej powiesci, ale zdaje sie, ze nigdy tego nie zrobilem.

[Top of this page]
Strona domowa Rae West | Sprawa przeciwko judaizmowi
HTML Rae West. Po raz pierwszy zaladowane 28 lipca 2000. You Can't Be Too Careful dodany 26 lipca 2017. Me on Browne and country 22 Aug 2020, 10 Sept 2020.